004-030-January-Blog-Headers-v2-Migrants-food-tips

Przeprowadzka do nowego miasta to niełatwe doświadczenie ― nawet dla tych, którzy postrzegają siebie jako światowców.

Nic więc dziwnego, że od czasu do czasu każdemu zdarza się zatęsknić za czymś, co przywodzi na myśl dom. Może to być jedynie zapach jakiejś przyprawy albo smak ulubionego deseru, który rozpływa się w ustach… Jedzenie potrafi przywołać wspomnienie rodzinnego miasta, nawet gdy dzielą nas od niego tysiące kilometrów.

Londyn jest istną mieszanką kulturową i większość zespołu firmy Azimo to osoby niepochodzące z Wielkiej Brytanii. Zadaliśmy im pytanie:

Jaki smak przypomina wam dom?

1. Polacy: korniszony, kiełbasa, pierogi

A photo posted by Tommy Feisel (@newagefoto) on


W Londynie istnieje ogromna społeczność Polaków. Dowiedzieliśmy się, że najlepsze (zaraz po krakowskich) korniszony, kiełbasę i pierogi można kupić w Polish Delicatessen w dzielnicy Hammersmith. W naszym zespole mamy sporo Polaków, zatem na tej rekomendacji można polegać.

2. Małe Lagos


Najlepsze nigeryjskie produkty skrywa dzielnica Peckham, nazywana „Małym Lagos”. Znajdziemy tu zarówno produkty do moin moin (importowane z Nigerii bądź świeże, z lokalnych targów),
jak i restauracje serwujące takie oryginalne przysmaki, jak suya czy jollof rice. Do szczególnie polecanych miejsc należy też 805 Bar and Restaurant.

3. Chilli con carne nie jest meksykańskie!


W całym mieście mnóstwo jest lokali podających się za meksykańskie lub serwujące kuchnię latynoską, jednak najlepszym miejscem, by spróbować naprawdę dobrego, oryginalnego meksykańskiego jedzenia, jest Taqueria w Notting Hill. Z kolei na brunch świetnie nadaje się serwujący niedzielne brunche bufet Mestizo’s, gdzie wszystko smakuje po prostu wyśmienicie, a dodatkowo w czwartkowe wieczory odbywają się tu tajne latynoskie przyjęcia, na których tacos kosztują 1 funta! Dokądkolwiek się wybierzesz, pamiętaj: jeśli w menu znajdziesz burrito albo chilli con carne – to NIE jest meksykański lokal!

4. Hiszpania: znacznie więcej niż paella


Najlepszą paellę nadal dostać można tylko w Hiszpanii, ale jeśli w Londynie bawisz od niedawna, jako podstawowe źródło hiszpańskich smaków sprawdzi się restauracja Brindisa Tapas Kitchen. Podają tu doskonałe tapas ― zwłaszcza jamon ― i przepyszną rioję. Jest nawet spora szansa, że słyszeli o tym miejscu Twoi hiszpańscy znajomi.

5. Z dala od Bukaresztu


Daniem wskazanym przez naszych kolegów z Rumunii jest tochitură moldovenească i papanai ― mołdawski gulasz z kluseczkami. Łącząca wpływy tureckie, rzymskie i greckie kuchnia rumuńska stanowi istną mieszankę smaków i opiera się głównie na mięsie. Najlepszym miejscem, by spróbować tochitură moldovenească i papanai (a także innych rumuńskich dań) jest zlokalizowana w północnym Londynie restauracja Crystals of London.

6. Biltong, biltong i jeszcze raz biltong


Jeden z najnowszych członków zespołu Azimo pochodzi z RPA. Mieszka tu niespełna pół roku i regularnie odwiedza sklepy The Savanna shops, by nabyć niezbędne mu do życia biltong i droe-wors (suszoną kiełbasę). Jeśli jednak potrzebujesz czegoś ciut mocniejszego, bez trudu kupisz także południowoafrykańskie wina i piwo Castle!

7. Prawdziwe kanadyjskie poutine


…które urosło już do rangi nieoficjalnego „dania Kanady”. Pochodzi z Quebecu i z pozoru przypomina zwykły ser z frytkami i sosem, ale w rzeczywistości to coś dużo, dużo więcej. Nasi kanadyjscy pracownicy przetrząsnęli całe miasto i znaleźli restaurację The Poutinerie na ulicy Brick Lane. Niełatwo odtworzyć to danie, jednak lokal prowadzony jest przez Kanadyjczyka, który sam warzy ser, więc efekty są w pełni satysfakcjonujące (przynajmniej jak na Londyn!).

8. To nie zwykła mąka kukurydziana

A photo posted by Fotosinte3a (@fotosinte3a) on


Ludzie z regionu byłej Jugosławii rozczulają się nad takimi rzeczami jak ajwar (zapiekana pasta ze słodkiej papryki i bakłażana), Smoki (tylko najlepsze słone przekąski w tej części Europy), Plazma Keks (biszkopty tak popularne, że występują też w formie kruszonej) i kawa po serbsku (zwana również „paliwem rakietowym”) . Najlepsze w Londynie miejsce, by nabyć zapas tych słodkich i słonych przysmaków to Magaza, w dzielnicy Ealing Common. A jeśli masz zapędy do pieczenia i nie możesz znaleźć gruboziarnistej mąki kukurydzianej nieodzownej do wypieku serbskiego chleba zwanego proja, poszukaj na półce „Karaiby” w sekcji z produktami z różnych krajów w najbliższym spożywczaku.

Nieważne, czy mieszkasz w Londynie, czy w innym mieście gdzieś w dalekim świecie ― chętnie dowiemy się, gdzie jesz i robisz zakupy, gdy tęskno Ci za domem!